| menu » |
Karmelki to nic innego jak saletra z cukrem tylko..... stopiona. Kupujesz w spożywczaku saletrę potasową
do peklowania mięsa, tylko uważaj bo niektóre tępe panie za ladą podają sól peklową i twierdzą że to jest to samo.
Więc bierzesz saletrę (nie sól bo sól się nie pali), idziesz do domu, bierzesz cukier i mieszasz w proporcji 1:1. Zresztą im
więcej dasz cukru tym bardziej mieszanka będzie dymić (i będzie się wolniej spalać ) a im więcej saletry
to będzie mocniejsza ( będzie szybciej się spalać ). Wrzucasz to do garnuszka i stawiasz na kuchence. Cała sztuka polega na tym żeby
mieszanka nie zapaliła się podczas topienia w garnuszku ( mama widząc zadymioną kuchnię i plamy z palonego cukru
na ścianach nie będzie zadowolona :D ). Jak tylko wszystko się rozpuści, to puki gorące wylewasz do wcześniej przygotowanych foremek.
Karmelki doskonale nadają się jako świece dymne, ale głównie stosuje się je jako materiał pędny do silników odrzutowych, np.
rakietek. Podobno ładnie latają w mosiężnych łuskach od naboi z karabinu :P.
Do odpalenia karmelka używasz zwykłych zapałek
lub zapalniczki, musisz tylko uważać na palce, bo jak się już zapali to troszkę pryska roztopionym cukrem :]
|
reklama » |